Halluksy, czyli koślawe paluchy dokuczają wielu kobietom. Jak nie dopuścić, by powstały i co zrobić, gdy się już ujawnią?
Niezwykle łatwy do przeprowadzenia test umożliwia postawienie diagnozy nawet samemu. Wystarczy dłuższą linijkę albo prosty patyk ułożyć wzdłuż wewnętrznej krawędzi stopy. Jeżeli duży palec odchyla się od niego o co najmniej pół centymetra - trzeba zgłosić się do lekarza ortopedy. Znaczy to bowiem, że zaczął się proces tworzenia halluksa.
Cywilizacyjna epidemia
Nasze stopy wykonują wręcz morderczą pracę. To na nich przecież skupia się nacisk ciała podczas chodzenia, stania, biegania, a nawet siedzenia, kiedy opieramy podeszwy o podłoże.
Szpilka i szpic
Gdy stawiamy krok, najpierw odbijamy się piętą, robimy wykrok, przenosimy ciężar ciała i podpieramy nogę na przodzie stopy. W butach na wysokich obcasach ten ruch wygląda inaczej - żeby zrobić krok, musimy odbić się z palców. To zmienia rozkład naturalnych punktów podparcia i wywoduje przeciążenia. Zwolenniczki szpilek zapewniają, że nie jest im niewygodnie. Im może nie, ale stopom - tak.
Zanim zmiany się powiększą i utrwalą, możemy im zapobiec. Czasem wystarczy rezygnacja z wysokich obcasów i wąskich czubków, ćwiczenia, noszenie w ciągu dnia wkładek ortopedycznych oraz zakładanie na noc aparatu korygującego ustawienie kości przodostopia (tzw. marcin). Dobrze jest jeździć na rowerze i pływać, bo ten rodzaj aktywności wzmacnia mięśnie i więzadła stóp. Przy bardziej zaawansowanych zmianach trzeba także nosić specjalne osłonki z mikrogumy ochraniające staw palucha, stosować ciepłe kąpiele solankowe, zażywać leki przeciwbólowe i przeciwzapalne.






